• Wednesday July 17,2019

Co przyszło przed Wielkim Wybuchem?

Anonim

Kosmolog Alexander Vilenkin ma przekonujące dowody na to, że jesteśmy otoczeni przez rozwijające się, podobne do bańki wszechświaty.

Roen Kelly (Ilustracja); Mark Ostow (zdjęcie)

Jest to najbardziej fundamentalne pytanie kosmologii: jak zaczął się wszechświat?

Pytanie zakłada, że ​​Wszechświat miał rzeczywisty punkt wyjścia, ale równie dobrze można założyć, że wszechświat zawsze był i zawsze będzie. W takim przypadku nie byłoby początku - po prostu ciągle rozwijająca się historia, o której rzucamy tylko spojrzenie.

"Mamy bardzo dobry dowód na to, że doszło do Wielkiego Wybuchu, więc wszechświat, jaki znamy, prawie na pewno rozpoczął się około 14 miliardów lat temu. Ale czy to był absolutny początek, czy było coś przed tym? "- pyta Alexander Vilenkin, kosmolog z Tufts University w pobliżu Bostonu. Wydaje się, że to pytanie, na które nigdy nie można odpowiedzieć, ponieważ za każdym razem, gdy ktoś proponuje rozwiązanie, ktoś inny może zadać irytujące pytanie: co się stało wcześniej?

Ale teraz Vilenkin mówi, że ma przekonujące dowody w ręku: Wszechświat miał wyraźny początek - chociaż nie potrafi określić czasu. Po 35 latach patrzenia wstecz, mówi, odkrył, że przed naszym wszechświatem było nic, nic w ogóle, nawet sam czas.

Przez całą swoją karierę, w tym przez ponad 20 lat kierował Instytutem Kosmologii Czubków, Vilenkin wydał serię dzikich, olśniewających pomysłów, choć z zewnątrz nie wygląda ani dziko, ani olśniewająco. 64-letni profesor jest miękko mówiony, wyważony i skromny. Ubiera się zgrabnie, w neutralnych, subtelnych tonach, które nie zwracają na niego uwagi.

Pomimo niskiego poziomu graniczącego z opanowaniem, Vilenkin jest twórczą siłą, która nieustannie znajduje sposoby na przebicie mgły otaczającej jedne z najgęstszych kłamstw, jakie można sobie wyobrazić - triumfy, które przyniosły mu szacunek uczonych na całym świecie. "Alex jest bardzo oryginalnym i głębokim myślicielem, który wniósł ważny i głęboki wkład w nasze koncepcje dotyczące tworzenia wszechświata", mówi kosmolog z Uniwersytetu Stanford, Andrei Linde.

Jednak ta wspaniała kariera nigdy by się nie wydarzyła. Urodzony w Związku Radzieckim w 1949 r. I wychowany w ukraińskim mieście Charków, Vilenkin zajął się kosmologią w liceum, po przeczytaniu o Wielkim Wybuchu w książce Sir Arthura Eddingtona. Ta "obsesja" na temat pochodzenia wszechświata, mówi Vilenkin, "nigdy mnie nie opuściła. Czułem, że jeśli mógłbyś popracować nad tym pytaniem, które może być najbardziej intrygującym ze wszystkich, dlaczego miałbyś pracować nad czymkolwiek innym? "

Jako student na Charkowskim Uniwersytecie Narodowym, Vilenkin mówi, że radzono mu "robić prawdziwą fizykę", zamiast realizować swoją pierwszą miłość, kosmologię. Chociaż był znakomitym studentem, nie mógł dostać się do żadnych programów magisterskich z fizyki, ponieważ, jak podejrzewa, KGB zastawił go na czarnej liście za odmowę zostania informatorem rządowym. Zamiast tego Vilenkin został zmuszony do wykonania szeregu przyziemnych prac. Przez pewien czas uczył dla dorosłych w szkole wieczorowej, ale opuścił to stanowisko, ponieważ jego obowiązkiem było udanie się do domów nieobecnych, z których wielu było alkoholikami, aby spróbować wciągnąć ich do szkoły - zadanie nie do pozazdroszczenia.

Przez około półtora roku był nocnym stróżem, w tym także w charytatywnym Zoo w Charkowie. Aby chronić zwierzęta (które czasami polowano na jedzenie), dostał karabin, którego nie znał i na szczęście nigdy nie musiał strzelać. Kiedy miał czas podczas tych długich nocy, Vilenkin uczył się fizyki, która to praca obejmowała czytanie czterotomowych dzieł Alberta Einsteina. Został zwolniony z tego śliwkowego zadania, gdy ktoś zdecydował - być może w oparciu o swój wybór lektur - że był zbytnio kwalifikowany do danego zadania.

Ponieważ jego perspektywy na rynku pracy wyglądały ponuro, postanowił wyemigrować do Stanów Zjednoczonych; pomyślał, że zacznie myć naczynia, próbując włamać się do akademii. Ale wydostanie się ze Związku Radzieckiego wymagało skomplikowanego planu: Żydzi tacy jak on mogli wstępować do Izraela w niewielkich ilościach, ustalanych na podstawie kwoty, ale najpierw trzeba było uzyskać zaproszenie od izraelskich krewnych. Vilenkin nie miał tam prawdziwych krewnych, więc skontaktował się z przyjacielem, który znał ludzi w Izraelu i ostatecznie znalazł kogoś - obcy dla niego - na tyle uprzejmego, aby napisać list w jego imieniu.

Po otrzymaniu listu czekał rok na wizę, ale przyszedł na nią wielki koszt. Zanim Vilenkin i jego żona mogli odejść, rodzice musieli wyrazić zgodę na przeprowadzkę. Za udzielenie zgody rodzice jego żony stracili pracę w laboratorium. Jego ojciec, profesor uniwersytetu, również stracił pracę. Tradycyjnym przystankiem w drodze do Izraela był Wiedeń, ale stamtąd Vilenkin, jego żona i roczna córka udali się do Rzymu, przybywając w 1976 roku. Spotkali się z konsulatem USA w Rzymie i po trzech miesiącach oczekiwania, ostatecznie otrzymali wizę do USA

Powrót do Wielkiego Wybuchu

Jesienią 1977 r. Vilenkin zajął stanowisko podoktoranckie w Case Western Reserve, gdzie miał badać właściwości elektryczne nagrzanych metali. Wciąż znajdował czas na stronie, by teoretyzować o wirowaniu czarnych dziur i ich tajemniczych polach magnetycznych. Rok później miał szczęście, gdy Tufts zaoferował mu roczną wizytę. Zaryzykował, wdając się w kosmologię, obszar uważany wówczas za margines.

To wkrótce się zmieni. Pod koniec 1979 r. Postdoc z fizyki Stanforda, Alan Guth, przedstawił wyjaśnienie siły eksplozji za Wielkim Wybuchem. Skok intelektualny Guth'a wynikał z teorii fizyki cząstek, które utrzymywały, że przy bardzo wysokich energiach - znacznie wyższych niż kiedykolwiek można było osiągnąć w laboratorium - specjalny stan materii zmieniłby grawitację w odwrotną stronę, czyniąc ją raczej odpychającą niż siła przyciągania.

Skrawek przestrzeni zawierający odrobinę tej niezwykłej materii może odeprzeć się tak gwałtownie, że dosłownie wybuchnie. Guth zasugerował, że ogromny wybuch tego rodzaju spowodował Wielkie Wybuchanie, tak szybko powiększając wszechświat, że podwoił się co najmniej 100 razy. Ta wykładnicza eksplozja - zwana kosmiczną inflacją - trwała krótko, ale trwała zaledwie ułamek sekundy, ponieważ odpychający materiał szybko rozpadł się, pozostawiając za sobą bardziej znane formy materii i energii, które dziś wypełniają wszechświat.

Pomysł jednocześnie rozwiązał szereg zagadek w kosmologii. Wyjaśnił, skąd pochodzi "huk" za Wielkim Wybuchem i jak kosmos stał się tak wielki. Gwałtowna inflacja w każdym kierunku wyjaśniła również, dlaczego obserwowany obecnie wszechświat jest tak jednorodny i dlaczego temperatura promieniowania tła pozostałego po tym pierwotnym wybuchu jest jednolita, w każdej plamie nieba, do jednej części na 100 000. Inflacja także ożywiła kosmologię, dając teoretom jak Vilenkinowi wiele do myślenia - i nieco więcej szacunku do startu.

Niekończąca się historia

W 1982 roku, kilka lat po przełomie Guth, Vilenkin uświadomił sobie własną: Proces inflacji musiał być wieczny, co oznacza, że ​​po rozpoczęciu, nigdy w pełni się nie zatrzymał. Inflacja może zakończyć się nagle w jednym regionie przestrzeni kosmicznej, takim jak ten, w którym mieszkamy, ale będzie kontynuowana gdzie indziej, rozpoczynając niekończącą się serię wielkich wybuchów. Każdy huk odpowiadałby narodzinowi oddzielnego "kieszonkowego" wszechświata, który mógłby być przedstawiony jako rozszerzająca się bańka - jedna z niezliczonych baniek unoszących się w "multiwersie", jak to się czasami nazywa.

Jak zauważył Vilenkin, wieczna natura inflacji wynikała z dwóch konkurencyjnych właściwości kosmicznego paliwa, materiału odpychającego grawitację, który spowodował gwałtowny rozwój wszechświata. Z jednej strony materiał był niestabilny, podobnie jak substancje radioaktywne, i dlatego był skazany na rozpad. Z drugiej strony, materiał rozwijał się znacznie szybciej niż ulegał rozkładowi, więc nawet jeśli rozpad zatrzymałby inflację w niektórych regionach, w pozostałych regionach wzrost byłby nieskuteczny.

Roen Kelly

Analogicznie, Vilenkin sugeruje kropelkę bakterii, która chce się rozmnażać i rozwijać, podczas gdy przeciwciała zabijające bakterie próbują ograniczyć ten wzrost. Jeśli bakterie rozmnażają się znacznie szybciej niż ulegną zniszczeniu, szybko się rozmnażają i rozprzestrzeniają, nawet jeśli ich reprodukcja może zostać udaremniona w niektórych kręgach. Tak czy inaczej, wynik netto jest taki, że inflacja (lub wzrost bakterii) nigdy nie kończy się na raz i zawsze dzieje się w jakiejś części multiwersu - nawet gdy czytasz to czasopismo.

Aby uzyskać lepsze wyczucie tego fenomenu, Vilenkin połączył siły w 1986 r. Z absolwentem Tufts, Mukundą Aryalem, w symulacji komputerowej pokazującej, jak mógłby wyglądać wiecznie pompujący wszechświat. W ich symulacji, obszary pompowania lub bąbelki zaczęły maleć i równomiernie rosły, podczas gdy przestrzeń między bańkami również się rozciągała. Każda bańka - reprezentująca mini-wszechświat taki jak nasz - była otoczona przez mniejsze bańki, które z kolei były otoczone przez jeszcze mniejsze bańki wszechświatowe.

Droga do wieczności

W wibrującym wszechświecie Vilenkina inflacja była z definicji wieczna w przyszłość. Raz zainicjowana nie zatrzyma się. Ale czy było to również odwieczne w przeszłość? Czy kiedykolwiek był czas, kiedy wszechświat się nie napełniał? A jeśli wszechświat zawsze pompował i zawsze się rozszerzał, czy oznaczałoby to, że sam wszechświat był wieczny i nie miał początku?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, Vilenkin połączył siły z matematykiem Guthem i Long Island University Arvindem Bordeem. Posługując się dowodami matematycznymi, argumentowali, że każdy rozszerzający się wszechświat, taki jak nasz, musi mieć początek. Eksperyment myślowy, jaki sobie postawili, brzmiał tak: wyobraź sobie wszechświat wypełniony cząstkami. Wraz ze stałym rozszerzaniem zwiększa się odległość między cząstkami. Wynika z tego, że obserwatorzy pokropieni tym rozszerzającym się wszechświatem oddaliby się od siebie, aż w końcu zajęliby rozproszone obszary przestrzeni. Gdybyś był jednym z tych obserwatorów, im dalej obiekt był od ciebie, tym szybciej się oddalał.

Teraz wrzuć do mikstury podróżnika kosmicznego poruszającego się w przestrzeni ze stałą prędkością: zbliża się do Ziemi z szybkością 100 000 kilometrów na sekundę. Ale kiedy dociera do następnej galaktyki, która oddala się od nas na poziomie np. 20 000 kilometrów na sekundę, wydaje się, że porusza się tam tylko 80 000 kilometrów na sekundę. Gdy kontynuuje swoją podróż, prędkość podróżnika kosmicznego będzie coraz mniejsza dla obserwatorów, których mija. Teraz uruchomimy film do tyłu. Tym razem prędkość podróżnika kosmicznego pojawi się coraz szybciej w każdej kolejnej galaktyce.

Jeśli założymy, że inflacja jest odwieczna w przeszłość - że nie ma początku - podróżujący kosmos ostatecznie osiągnie i prześciga prędkość światła. Obliczenia Borde, Guth i Vilenkin wykazały, że stanie się to w skończonym czasie. Ale zgodnie z prawami względności żaden masywny obiekt nie może osiągnąć prędkości światła, a tym bardziej go przekroczyć. "To się nie może zdarzyć", mówi Vilenkin. "Kiedy więc podążasz za historią tego podróżnika kosmicznego w czasie, odkrywasz, że jego historia musi się skończyć."

Fakt, że podróż podróżnika wstecz w czasie uderza w impas, oznacza, że ​​istnieje problem, z logicznego punktu widzenia, z założeniem stale rozszerzającego się wszechświata, na którym opiera się cały scenariusz. Innymi słowy, wszechświat nie zawsze mógł się rozszerzać. Jego ekspansja musiała mieć początek, a inflacja - szczególnie eksplozywna forma ekspansji kosmicznej - również musiała mieć początek. Zgodnie z tą logiką, nasz wszechświat również miał swój początek, ponieważ został zrodzony przez proces inflacyjny, który jest wieczny w przyszłość, ale nie w przeszłości.

Coś z niczego

Wszechświat z początkiem błaga o irytujące pytanie: jak to się zaczęło? Odpowiedź Vilenkina nie jest w żaden sposób potwierdzona i być może nigdy nie będzie, ale wciąż jest najlepszym rozwiązaniem, jakie do tej pory słyszał: być może nasz fantastyczny, wspaniały świat spontanicznie powstał z niczego. To heretyckie stwierdzenie ściera się ze zdrowym rozsądkiem, co wprawdzie zawiedzie nas, gdy mówimy o narodzinach wszechświata, wydarzeniu, które wydaje się występować w niezgłębionych, wysokich energiach. To także leci w obliczu rzymskiego filozofa Lukrecjusza, który twierdził ponad 2000 lat temu, że "nic nie może powstać z niczego".

Oczywiście, Lukrecjusz nigdy nie słyszał o mechanice kwantowej i kosmologii inflacyjnej, o polach XX wieku, które kwestionują jego śmiałe twierdzenie. "Zwykle mówimy, że nic nie może powstać z niczego, ponieważ uważamy, że naruszyłoby to prawo zachowania energii, " uświęconą zasadę w fizyce utrzymującą, że energia nie może być ani stworzona, ani zniszczona, wyjaśnia Vilenkin. Jak więc stworzyć wszechświat z materią, w której wcześniej nic nie było?

"Sposób, w jaki wszechświat omija ten problem, jest taki, że energia grawitacyjna jest ujemna" - mówi Vilenkin. Jest to konsekwencja udowodnionego matematycznie, że energia zamkniętego wszechświata wynosi zero: energia materii jest dodatnia, energia grawitacji jest ujemna i zawsze sumują się do zera. "Dlatego tworzenie zamkniętego wszechświata z niczego nie narusza żadnych praw zachowania".

Kalkulacje Vilenkina pokazują, że wszechświat stworzony z niczego jest najprawdopodobniej mały, w rzeczywistości - znacznie, znacznie mniejszy niż, powiedzmy, proton. Gdyby ta minutowa kraina zawierała tylko odrobinę materiału odpychającego grawitację, to wystarczy, aby zapewnić, że rozpali ona niepowstrzymany proces wiecznej inflacji, prowadzący do wszechświata, w którym dziś mieszkamy. Jeśli teoria jest prawdziwa, to nasze istnienie zawdzięczamy najskromniejszym źródłom: nic samego.

Jedną z zalet tego obrazu, jeśli jest poprawne, jest to, że spontaniczne stworzenie naszego wszechświata daje określony punkt wyjścia do rzeczy. Czas zaczyna się w momencie stworzenia, stawiając na odpoczynek potencjalnie niekończące się pytania o "to, co stało się wcześniej".

Jednak wyjaśnienie wciąż pozostawia ogromną tajemnicę nierozwiązaną. Chociaż wszechświat, w schemacie Vilenkina, może pochodzić z niczego w sensie braku przestrzeni, czasu lub materii, coś jest na miejscu wcześniej - mianowicie prawa fizyki. Prawa te rządzą czymś z niczego, co tworzy wszechświat, a także rządzą wieczną inflacją, która przejmuje w ciągu pierwszej nanosekundy czasu.

Stawia to pewne niewygodne pytania: Gdzie znajdowały się prawa fizyki, zanim powstał wszechświat, do którego można je zastosować? Czy istnieją niezależnie od przestrzeni lub czasu? "To wielka tajemnica, skąd pochodzą prawa fizyki. Nawet nie wiemy, jak do tego podejść - przyznaje Vilenkin. "Ale zanim pojawiła się inflacja, nie wiedzieliśmy nawet, jak podejść do pytań, które później rozwiązała inflacja. Więc kto wie, może my też miniemy tę barierę. "

W filmie Clinta Eastwooda Magnum Force, Harry Callahan mówi: "Człowiek musi poznać swoje ograniczenia", ale praca Vilenkina jest świadectwem przekraczania tradycyjnych ograniczeń. Jeśli wytrwamy w obliczu sceptycyzmu i wątpliwości, jak to często czyni Vilenkin, mogą pojawić się ciekawe i nieoczekiwane pomysły - tak jak wszechświat pojawiający się znikąd.

Eliminacja luk

Loofole # 1

Aby wzmocnić swoją hipotezę, Vilenkin studiował inne wszechświaty modelowe, eliminując luki, które są sprzeczne z ideą czysto kosmicznego debiutu. W artykule opublikowanym w 2012 r. Przez absolwenta Tufts Audrey Mithani, Vilenkin zbadał "cykliczny" wszechświat zbadany przez fizyków Paula Steinhardta z Princeton University i Neila Turoka, obecnie w Instytucie Perymetru.

W tym modelu nie ma ani jednego Wielkiego Wybuchu, ani jednego początku. Zamiast tego wszechświat nieustannie przechodzi przez oscylujące cykle ekspansji, kurczenia się, zapadania i ekspansji na nowo. Połów jest taki, że cykliczny wszechświat wchodzi w drugą zasadę termodynamiki, która mówi, że entropia lub zaburzenie zamkniętego systemu będzie nieuchronnie rosnąć wraz z upływem czasu.

Na przykład bogato zdobiona rezydencja z cegły jest wysoce uporządkowana, podczas gdy stos cegieł porozrzucanych po ziemi - w wyniku niszczącej przyrody i dekad lub stuleci zaniedbania - jest bardziej nieuporządkowany. Pył z cegły, rozproszony przez wiatr i wodę po tym, jak same cegły się pogorszyły, jest jeszcze bardziej nieuporządkowany. Pozostawiony samemu sobie, system - nawet bąbelkowy wszechświat - naturalnie pójdzie tą drogą. Nieczęsto widzimy murowany dwór samorzutnie składający się z rozproszonego pyłu.

Gdyby nasz wszechświat był tu na zawsze i utrzymywał stabilną wielkość, również i on ulegałby drugiemu prawu. Zaburzenie nieuchronnie wzrosłoby do tego stopnia, że ​​wszechświat byłby teraz wygładzoną, bezkształtną plamą. Ale to nie jest to, co widzimy. Zamiast tego widzimy wszechświat wypełniony wielkimi kosmicznymi strukturami - galaktykami, skupiskami galaktyk, skupiskami skupisk zwanych supergromadami i skupiskami supergromad nazywanych włóknami galaktyki - niektóre z nich rozciągają się na miliard lub więcej lat świetlnych.

Z tego powodu Vilenkin wyklucza cykliczny obraz wszechświata, chyba że ktoś doda dodatkowe założenie, że po każdym cyklu ekspansji i kurczenia się wszechświat kończy się nieco większym, niż kiedy się zaczął. Zastrzeżenie pozostawiłoby nam inny rozszerzający się wszechświat, co oznacza, że ​​oryginalne twierdzenie Borde-Guth-Vilenkina nadal miałoby zastosowanie: stale rozszerzający się wszechświat musi mieć jeden początek.

Roen Kelly

Roen Kelly

Loophole # 2

Inną możliwą luką jest scenariusz "kosmicznego jaja", modelowy wszechświat opracowany między innymi przez południowoafrykańskiego kosmologa George'a Ellisa. Zgodnie z tym poglądem, wszechświat może siedzieć wiecznie w stabilnej konfiguracji, ze stałym rozmiarem i promieniem, aż nagle zaczyna się rozszerzać - jak jajo wylęgające się po wyjątkowo długiej fazie inkubacji.

Kłopot z tą propozycją, według Vilenkina i Mithani, polega na tym, że mały "stabilny" wszechświat wcale nie jest taki stabilny. Kiedyś podczas długiej fazy oczekiwania zapadał się w nicość, zanim dotarł do okresu ekspansjonizmu - to znaczy, jeśli wierzyć prawom mechaniki kwantowej.

Mechanika kwantowa, przeważająca gałąź fizyki do opisywania, jak rzeczy działają na skalach atomowych, jest znakomicie sprawdzona i niesamowicie dziwaczna. Mechanika kwantowa utrzymuje, że jeśli istnieje choćby najmniejsza szansa na to, aby coś się wydarzyło, choć brzmi to absurdalnie, to na pewno stanie się, jeśli wystarczająco długo zaczekasz.

Jak się okazuje, kwantowe wzory mechaniczne przewidują smukłą (ale niezerową) szansę na to, że wszechświat jajecznego kosmosu zapadnie się do zerowego rozmiaru, w którym to momencie niegdysiejszy wszechświat całkowicie zniknie. Biorąc pod uwagę nieskończoną rozpiętość czasową, do czego wzywa kosmiczny scenariusz jajeczny, taki upadek byłby nieunikniony - nawet jeśli szanse wystąpienia tego zdarzenia w jednym czasie są niewielkie - co oznacza, że ​​wszechświat nie mógłby istnieć na zawsze.

Rzeczywiście, mówi Vilenkin, wśród wszystkich idei, o których myśleliśmy tak długo o wszechświecie bez początku, żaden z nich nie działa. "Tak więc odpowiedź na pytanie, czy wszechświat miał początek, brzmi: tak, prawdopodobnie tak."

[Ten artykuł pierwotnie pojawił się w druku jako "Punkt początkowy. "]

Roen Kelly


Ciekawe Artykuły

Dorastanie neandertalczykiem: ołowiem, ekstremalnie zimne warunki

Dorastanie neandertalczykiem: ołowiem, ekstremalnie zimne warunki

Dzieciństwo nie było łatwe dla neandertalczyków. Nowe badanie zębów neandertalczyka opublikowane w Science Advances w tym tygodniu mówi nam o nowych szczegółach dotyczących tego, jak mogło wyglądać życie wczesnych homininów w szybko zmieniającym się środowisku. To niespotykane spojrzenie na to, jak nasi starożytni kuzyni poradzili sobie z trudnymi warunkami klimatycznymi i sezonowymi zmianami dostępności zasobów. Wśród odkryć znalazł

Klonowanie Sprawia, że ​​Kozioł Nieprzytomny, Ale Noworodek Umiera

Klonowanie Sprawia, że ​​Kozioł Nieprzytomny, Ale Noworodek Umiera

Wymarły kozioł górski, który niegdyś był powszechny w Pirenejach, na krótko stał się pierwszym zwierzęciem, które powróciło z wyginięcia, ponieważ naukowcy użyli zamrożonego DNA do wytworzenia klonu. Ale noworodek zmarł w ciągu kilku minut od narodzin z powodu trudności w oddychaniu, sygnalizując, że park jurajski marzy o wskrzeszeniu wymarłych gatunków, ale wciąż jest daleko. Pirenejska koziorożec, c

20 rzeczy, których nie znasz ... Kryształy

20 rzeczy, których nie znasz ... Kryształy

iStockphoto 1 Wszystko zależy od rytmu: kryształy powtarzają się, trójwymiarowe układy atomów, jonów lub cząsteczek. 2 Prawie każdy stały materiał może krystalizować - nawet DNA. Chemicy z Uniwersytetu w Nowym Jorku, Purdue University i Argonne National Laboratory stworzyli ostatnio kryształy DNA wystarczająco duże, by móc go zobaczyć gołym okiem. Praca może mieć za

Nectocaris: tajemnicza skamielina to właściwie krewny w sile 500 milionów lat

Nectocaris: tajemnicza skamielina to właściwie krewny w sile 500 milionów lat

W kanadyjskich Górach Skalistych horda 91 kałowatych zwierząt wzrosła z głębin milionów lat po ich śmierci. To nie jest fabuła strasznego filmu B; to robią Martin Smith i Jean-Bernard Caron z University of Toronto. Razem rozwiązali zagadkę około 500 milionów lat. Smith i Caron dokonują przebudowy enigmatycznego stworzenia zwanego Nectocaris . Do niedawna z

W którym WIDZĘ światło

W którym WIDZĘ światło

Giełda Nauki i Rozrywki to program prowadzony przez Narodową Akademię Nauk (!) W celu połączenia profesjonalistów z branży rozrywkowej i naukowców. Chodzi o to, aby poprawić jakość nauki w filmach i lepiej przedstawić samych naukowców. Wygrana w nauce jest oczywista, ale oznacza także lepsze filmy - wielu ludzi w Hollywood chce, żeby nauka w ich filmach była lepsza - i lepsze historie. Wszyscy wygryw

Przepływy lawy: nie możesz ich zatrzymać, możesz tylko mieć nadzieję na ich powstrzymanie

Przepływy lawy: nie możesz ich zatrzymać, możesz tylko mieć nadzieję na ich powstrzymanie

Lawa wypływa z Kilauea na Hawajach i zmierzam do domu w Kalapanie. Ilekroć myślę o zagrożeniach powodowanych przez większość przepływów lawy, mam tendencję do myślenia o początkowej scenie w Przewodniku po galaktyce Autostopem . Deweloperzy planują strącenie domu naszego bohatera Arthura Denta i jako ostatni wysiłek, by powstrzymać jego zniszczenie, Arthur leży przed buldożerem. Kierownik robót w